niedziela, 3 sierpnia 2014

19.

Po cały dniu na uczelni ledwie zdążył cokolwiek zjeść i właśnie wkładał naczynia do zmywarki, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Westchnął, niechętnie idąc do przedpokoju. Chociaż był po tylu godzinach zajęć i nie miał na to w ogóle ochoty, powinien właśnie siadać do książek.
- Co tu robisz? - Zapytał automatycznie, widząc za progiem Beatę.
- Mogę?
- … - Odsunął się, wpuszczając ją do środka. Chwilę później zamknął drzwi i ruszył za nią w głąb mieszkania.
- Przyszłam cię przeprosić. - Zaczęła w końcu. - Za wczoraj. Mnie też kiedyś spotka to po raz pierwszy i też na pewno nie będzie mi łatwo przejść nad tym do porządku dziennego. Powinnam bardziej próbować cię zrozumieć... Maks. Powiedz coś...
- … - Bez słowa podszedł ku niej i przytulił ją do siebie. - Nie powinienem tak wychodzić...
- Ciągle coś robię nie tak...
- Nie... Miałem się teraz uczyć, ale... dobrze, że przyszłaś. - Uśmiechnął się delikatnie, odsuwając ją od siebie i założył jej kosmyk włosów za ucho.
- … - Również kąciki jej ust uniosły się ku górze i w końcu czule musnęła jego wargi. - Masz jakieś wino? Posiedzimy...
- Mam. Zaczekaj... - Zniknął na moment w kuchni, by po chwili wrócić z butelką i dwoma kieliszkami. Napełnił je czerwonym trunkiem i podając jeden dziewczynie, usiadł obok niej na kanapie.

- Ja już nie. - Wyjaśnił, kiedy spojrzała na niego pytająco, gdy napełnił jej kieliszek, któryś już raz z kolei, natomiast swój tym razem pozostawił pusty. - Lepiej, żeby jutro w prosektorium nie wyczuł, że piłem.
- O tym nie rozmawiajmy! - Od razu zaprotestowała. Po chwili odstawiła kieliszek na stolik obok i zdecydowanie zatopiła się w jego ustach.
- Beata... - Wyszeptał między kolejnymi pocałunkami.
- Cii... - Położyła mu palec na ustach i uśmiechnęła się, podnosząc się z kanapy i ujmując jego dłoń. - Chodź...
- … - Wstał, obejmując ją od razu i kontynuując przerwaną pieszczotę. Jeszcze zanim dotarli do sypialni większość ich ubrań znalazła już swoje miejsce na podłodze.

***


Wracając późnym popołudniem z pracy zapukała do drzwi Jasińskich. Tak dawno nie znalazły z Alicją czasu dla siebie. Potrzebowały dzisiaj rozmowy z przyjaciółką. Chwilę później siedziała już w jej pokoju z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach.
- Co jest? - Ala spojrzała na nią, kiedy pustym wzrokiem wpatrywała się w jej rozłożone notatki.
- Cały czas myślę o Pawle...
- O Pawle? - Uniosła brwi.
- Oj, Ala... Ostatnio opowiedział mi o swojej byłej żonie...
- Co?! Jak...
- Byli razem pół roku... Chciała ciągle go na siłę zmieniać, bo pracuje tylko w klubie... A przez cały czas go zdradzała... Opowiedział mi, a następnego dni kazał zapomnieć. Martwię się o niego. Mam wrażenie, że jeszcze nie do końca sobie z tym poradził? A ja chyba niepotrzebnie tak naciskałam. - Pokręciła głową. - Przecież to nie jest... Ala? - Spojrzała na Jasińską. - Ty mnie w ogóle nie słuchasz.
- Co? Słucham...
- Hej, co się stało?
- Niiic... - Pokręciła głową. - Ostatnio... - Zaczęła powoli opowiadać ostatnie zdarzenia. - Muszę po prostu jakoś to sobie poukładać...
- Ala... - Przytuliła ją do siebie mocno, opierając policzek na jej głowie. - Czemu nic nie mówiłaś? Ja opowiadam, a to nie ważne...
- Majka... Po prostu... muszę się przyzwyczaić. - Odsunęła się, próbując zdobyć się na blady uśmiech
- A jak Maks?
- Wiesz co... kiedy mi właśnie tłumaczył, że nie mamy wpływu, że taki wybieramy zawód chciałam go zapytać jak może go to wszystko nie obchodzić, ale... w oczach miał coś takiego... Ja naprawdę nie wiem kim on jest. To nie był ten Keller, którego znałam z uczelni... Dobra. Ty mi powiedz jedno. Lubisz Pawła, prawda?
- Coo? Ala... - Roześmiała się.
- I martwisz się... I wyrzucasz sobie, że za bardzo naciskałaś...
- Proszę cię! Mam u niego duży dług...

***

Otworzył powoli oczy, a jego wzrok od razu padł na dziewczynę wtuloną w poduszkę tuż obok. Prawie od razu przymknął powieki z powrotem, biorąc głęboki wdech. Tym razem jeszcze silniej poczuł, że to nie powinno się wydarzyć. Nie poznawał siebie, naprawdę miał wyrzuty sumienia. Nie spodziewał się, że jest do tego zdolny. Zwłaszcza w takiej kwestii. Po dłuższej chwili ponownie spojrzał na brunetkę. Była taka delikatna, bezbronna... Nie mogąc się powstrzymać, pogładził delikatnie opuszkami palców po jej policzku.
- Mmm... - Wymruczała coś pod nosem, podnosząc powoli powieki, a kąciki jej ust drgnęły ku górze, układając się w spokojny uśmiech. - Która godzina?
- Po 22 parę minut...
- … - Westchnęła, wtulając się w jego tors. - Muszę się zbierać... Nie mogę dzisiaj nie wrócić...
- Odwiozę cię.
- Mm, dam sobie radę. - Podniosła się, podpierając się na łokciu. - Miałeś się uczyć? - Uniosła brwi i delikatnie musnęła jego usta. - Ale możesz mi zamówić taksówkę. - Uśmiechnęła się, owijając się pościelą i wychodząc z pokoju.

3 komentarze:

  1. Fajna część :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Po prawie dwóch tygodniach odzyskałam laptopa, postaram się dzisiaj zacząć ;)

      Usuń