niedziela, 6 lipca 2014

16.

- Beata! Do ciebie! - Usłyszała z dołu wołanie ojca.
- Idę... - Podniosła się z łóżka, rzuciła na nie podręcznik do biologii i w końcu zbiegła na dół. Zatrzymała się spory kawałek przed otwartymi drzwiami. - Chyba miałeś po mnie przyjechać? - Spojrzała w oczy Kellerowi.
- Zostawię was. - Jasiński wyszedł z powrotem do swojego gabinetu. - Nie zaprosisz kolegi? - Obejrzał się jeszcze w ich stronę.
- To co, mogę wejść? - Zapytał po chwili. - Beata... Przepraszam, ale naprawdę nie mogłem. Napisałem ci sms'a... - Zamknął drzwi i uśmiechając się, podszedł do niej. - No proszę cię... - Przygarnął ją do siebie, muskając jej włosy.
- Chodź... - Odsunęła się i ujmując jego dłoń, zaprowadziła go na górę do swojego pokoju. Poczekała aż usiądzie na łóżku i sama usiadła obok, wtulając się od razu w jego ramiona. - Maks, powiedz tylko, że wszystko jest w porządku.
- Jest. - Przytaknął, obejmując ją z całej siły. Oparł policzek na jej głowie, patrząc pustym wzrokiem gdzieś przed siebie.
- A jak zajęcia z Alą? - Zapytała po chwili.
- Dobrze... Najlepsza praca w grupie. - Uśmiechnął się.
- Naprawdę? - Odsunęła się, spoglądając na niego. - Wiedziała, że jesteś zdolny! - Odwzajemniła uśmiech i musnęła jego usta.
- Rozmawiałyście? Beata... nie patrz tak na mnie. Źle się czuję z tym, że przeze mnie kłócisz się z własną siostrą?
- Nie przez ciebie, tylko przez jej nadopiekuńczość. - Podniosła się z łóżka. - Zrobię nam herbatę. - Zmieniła temat, kierując się od razu ku drzwiom.
Co jakiś czas wracała do tego, co wczoraj powiedziała jej Majka. Chociaż przecież to było... chore. Jak mogłaby być zazdrosna być zazdrosna o siostrę? Przecież Ala nigdy by jej czegoś takiego nie zrobiła. Nie swojej małej siostrzyczce. Tego mogła być pewna.
Zalała wrzątkiem torebki herbaty i ruszyła na górę. Postawiła kubki na stoliku i spojrzała na Kellera.
- Maks?
- … - Gwałtownie przeniósł na nią swój wzrok. - Przepraszam. Zamyśliłem się. No chodź tu... - Wyciągnął ku jej rękę. - Odpowiadałaś z tej chemii dzisiaj?
- Mhm... - Przytaknęła, opierając się o jego ramię. - Piątka.
- Pięknie. - Musnął jej skroń. - W końcu... z moimi korepetycjami nie mogło być inaczej.
- … - Pokręciła głową, uśmiechając się do siebie. - Maksa... - Zaczęła po chwili. - Przepraszam za ostatnio. Jestem zła na Alicję, a tobie się oberwało... 

***

- Arek! Zrobisz w końcu z tym porządek, czy nie?! - Podniósł głos po raz kolejny tego dnia. Po chwili podszedł do baru, za którym krzątała się Majka. - Za godzinę chcę mieć zamówienie.
- Wiem. - Westchnęła, spoglądając na Zduńskiego, który usiadł przy jednym ze stolików, który był w całości pokryty fakturami. Od samego dzisiaj na wszystkich warczał. Po chwili odebrał dzwoniący telefon. Jak się domyśliła ze strzępków rozmowy, które usłyszała, rozmawiał z Piotrkiem, który tylko jeszcze bardziej zdenerwował go swoimi propozycjami.
Po dłuższym czasie ruszyła w jego kierunku.
- Skończyłam. - Położyła przed nim kartkę z przygotowanym zamówieniem i usiadła naprzeciwko. - Paweł... - Zaczęła niepewnie. - Odkąd zaczęłam tu pracę cały czas wysłuchujesz mojego marudzenia. Może... mogę się odwdzięczyć? Co się dzieje? Czemu od rana jesteś taki wściekły, co?
- Majka! - Podniósł głos, odkładając fakturę. Dopiero po chwili patrzenia w jej twarz westchnął, kręcąc głową. - Przepraszam. Przepraszam cię, ale... nie chcę o tym rozmawiać, okej? Po prostu mam zły dzień. - Pozbierał papiery i zniknął na schodach na górę.

***

- Dobranoc! - Zawołała w stronę Zawadzkiego, zamykającego magazyn i skierowała się do wyjścia. Zatrzymała się zaraz za drzwiami, gdy dostrzegła Pawła opierającego się o barierkę.
- Przejdziemy się? - Skinął głową, w stronę parku na przeciwko.
- ... - Uśmiechnęła się blado i skinęła głową. - Chodź... - Ruszyła w stronę przejścia, wsuwając dłonie w kieszenie płaszcza.
Przez dłuższy czas spacerowali obok siebie w zupełnym milczeniu. Cały dzień widziała jak bardzo coś go męczy i nie chciała naciskać.
- Dzisiaj jest pierwsza rocznica. - Zaczął w końcu, patrząc przed siebie. - A nie. Niedoszła rocznica. - Poprawił się zaraz. - Rok temu wzięliśmy z Asią ślub. Znaliśmy się krótko. Ale wydawało nam się w tedy, że już zawsze będziemy razem... - Przerwał na moment. - Pół roku temu się rozwiedliśmy.
- ... - Spojrzała na niego gwałtownie, jednak w ciemności dostrzegła jedynie zarys jego profilu.
- Prawie od początku miała romans ze swoim byłym. Panem profesorem. - Pokręcił głową. - W tedy myślałem o tym, że to w końcu koniec. Koniec kłótni, namawiania mnie na zmianę pracy, bo jestem tylko facetem od piwa...
- Tęsknisz za nią?
- Nie. Nie o to chodzi. - Pokręcił głową. - Ale mam już dosyć tych pytań z każdej strony, kiedy w końcu ułożę sobie życie. Piotrek dzisiaj, litując się, próbował zaprosić mnie do nich. A ja już czasami nie mogę patrzeć na to, jacy są szczęśliwi z Kingą. Mają Lenkę...
- Nie wiem co mam ci powiedzieć... - Odezwała się po chwili.
- Byle nie, że przyjdzie czas i dla mnie. I nie mam pojęcia dlaczego ci to mówię. Dobra. Chodź, bo zmarzniesz.
- Paweł... - Zatrzymała go jeszcze.
- Hmm?
- Nic. - Pokręciła po chwili głową. - Przejdźmy się jeszcze? - Posłała mu ciepły uśmiech.
- … - Bez słowa objął ją ramieniem, ruszając przed siebie.  

niedziela, 29 czerwca 2014

15.

- Cześć... - W ostatniej chwili wszedł do sali i zajął miejsce obok Jasińskiej.
- Jesteś. Już myślałam, że się nie pojawisz... - Odezwała się zupełnie obojętnie, przeglądając notatki.
- Myślałaś, że wystawiłbym cię? Przecież to nasza wspólna praca. Chociaż ty nie zaczynaj, co? - Spojrzał na nią kątem oka, wyjmując z plecaka zeszyt. - Przepraszam.
- Państwo Jasińska i Keller może zaczną? - Nie zdążyła nic powiedzieć, prowadzący od razu zawołał ich na środek.

- I widzisz! Najlepsza praca w grupie! - Gdy po zakończonych zajęciach wychodzili z sali, nadal rozpierała go duma. - Nie cieszysz się?
- Cieszę! Tylko ty reagujesz jakbyś co najmniej właśnie zdał lep? - Spojrzała na niego.
- Zawsze musisz być taka? – Westchnął. - Racjonalna.
- Maks... - zatrzymała się – przepraszam.
- Za co? - Spojrzał na nią zaskoczony.
- Za to jak na początku cię traktowałam. Naprawdę dobrze mi się z tobą pracowało. Chyba nie jesteś taki zły jak zawsze myślałam.
- No roszę. Keller jednak nie gryzie. - Uśmiechnął się. - Ty masz teraz gdzieś tutaj, prawda? Lecę na górę, trzymaj się.

***

Zbierając się do pracy, otworzyła szafę, chcąc wybrać coś na dzisiaj. Jej wzrok prawie od razu padł na sukienkę kupioną z Jasińską dzień wcześniej. Wyjęła ją i przykładając do siebie spojrzała w lustro. Naprawdę jej się podobała, ale miała wątpliwości czy będzie się w niej dobrze czuła. Już chciała odwiesić ją z powrotem, ale w końcu rzuciła ją na łóżko, a z szuflady komody wyjęła czarne rajstopy.
Przejrzała się ostatni raz w lustrze i zeszła na dół. W salonie jak zwykle znalazła śniadanie. Kiedyś zawsze jedli razem. Albo ona wstawała wcześniej, albo ojciec na nią czekał. Teraz praktycznie zawsze się mijali.
- Zaraz przyniosę ci świeżą kawę. - Usłyszała z boku głos pani Jadzi.
- Dziękuję.
- Maju... nie chcę się wtrącać, ale... dzisiaj jest naprawdę zimno. Przeziębisz się.
- Mm, nic mi nie będzie. - Uśmiechnęła się. - Dziękuję.

***

- Cześć. - Zapukała w ściankę oddzielającą biuro od schodów. - Chciałam tylko powiedzieć, że jestem. Robiłeś już zamówienie?
- Co? Yy, Janek już pojechał do hurtowni... - Odpowiedział powoli.
- Paweł? - Uniosła brwi.
- Świetnie wyglądasz. - Uśmiechnął się. - Wszyscy klienci będą się za tobą oglądać.
- Proszę cię...
- No co? Wiem co mówię. Sam bym sobie... popatrzył. - Zmierzył wzrokiem jej nogi, wychylając się zza biurka.
- Paweł!
- Nic już nie mówię. - Uniósł ręce w geście poddania, patrząc za wychodzącą brunetką. - Ale... nie przebieraj się? - Zasugerował nieśmiało.
- … - Wróciła na górę i spojrzała na niego surowo. Jednak chwilę później kąciki jej ust drgnęły ku górze i z rozbawieniem pokręciła głową. - Idę na dół. 

***



Kiedy późnym popołudniem wyszła przed klub, od razu pożałowała, że nie posłuchała pani Jadzi. Poprawiła szalik i wsuwając dłonie głęboko w kieszenie płaszcza ruszyła w stronę przystanku. Miała tylko nadzieję, że przyjedzie jak najszybciej. Kilka minut później zatrzymał się obok niej samochód.
- Wsiadaj szybko! - Zduński otworzył drzwi od strony pasażera. - Wsiadaj, bo zamarzniesz! - Ponaglił ją, kiedy przez moment się zawahała.
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się, wsiadając i zapinając pasy.
- Powiedz mi... – zaczął po chwili – jak to jest, że wcześniej nie zauważyłam, że jesteś taka ładna?
- …
- Nie patrz tak na mnie. Taka prawda. - Uśmiechnął się, wzruszając ramionami.
- … - Odwróciła twarz w stronę okna, rumieniąc się, a kąciki jej ust drgnęły delikatnie ku górze.  

sobota, 8 marca 2014

14.

Kiedy tylko zatrzasnęła za sobą drzwi, ruszyła z powrotem do swojego pokoju. Usiadła na łóżku, biorąc głęboki wdech. Po chwili sięgnęła po komórkę, wybierając jeden z numerów.
- Cześć, masz dzisiaj wolne? Nie chcesz gdzieś wyjść? Gdziekolwiek... za pół godziny? Okej, widzimy się na zewnątrz. - Rozłączyła się i od razu podeszła do szafy.
Wybrała dżinsy podkreślające jej figurę, koszulkę na ramiączkach i delikatny sweterek. Przebrała się, z komody zgarnęła długi naszyjnik i rozpuściła włosy, poprawiając zaraz potem delikatny makijaż. Schodząc na dół, prawie wpadła na siostrę wychodzącą z kuchni z dwoma kubkami kawy.
- Beata... Wychodzisz?
- Tak. Umówiłam się.
- Z kim?
- To chyba nie jest twoja sprawa? - Spojrzała kątem oka na Alicję, zakładając buty.
- Beata... - Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale odpowiedział jej już tylko trzask zamykanych drzwi.

- Cześć! - Zawołała, zbiegając po schodach i podchodząc do furtki. Musnęła policzek Majki.
- To dokąd idziemy? - Uśmiechnęła się. - Ala się uczy? Dawno nie widziałyśmy się w trójkę.
- Taa, uczy... Siedzi z Maksem na górze.
- Z własnej woli? - Uniosła brwi. - Przecież oni się nie znoszą.
- A chcesz zobaczyć jak się nie znoszą? - Wskazała ręką na dom. - Zresztą nie ważne. To co, galeria? - Złapała przyjaciółkę pod rękę.

***

- A ta? - Jasińska przyłożyła do siebie kolejną sukienkę.
- Pasuje do ciebie. - Uśmiechnęła się. - Przymierz!
- Myślisz? - Spojrzała w lustro. - Już kupiłam jedną... A pokaż się... - Podeszła do Chojnackiej i podała jej wieszak, przyglądając jej się uważnie. - Ty przymierz. - Stwierdziła z pełnym przekonaniem.
- Niee, Beata proszę cię... - Chciała odwiesić sukienkę, ale Jasińska już pociągnęła ją w stronę przymierzalni. - Ciągle chodzisz w tych spodniach, musisz w końcu założyć coś porządnego. Idź!

- Za krótka! - Zaprotestowała od razu, kiedy tylko odsunęła zasłonkę, jednocześnie próbując obciągnąć trochę sukienkę kończącą się sporo ponad kolanami.
- Coś ty! Genialnie! Z twoimi nogami... Bierzesz ją! Założysz do tego czarne rajstopy i wszyscy faceci będą się za tobą oglądać.
- Beata, nie ma mowy!
- Czemu nie?
- Bo nie!
- Majka, to nie jest argument. - Zawołała do brunetki, która już zniknęła z powrotem za zasłonką. - Majka naprawdę weź ją. I jeszcze mi za to kiedyś podziękujesz, zobaczysz. - Spojrzała na Chojnacką po kilku minutach. - I przecież też ci się podoba, tylko nie chcesz się do tego przyznać. Widzę to.
- Ale... jesteś pewna? - Przyjrzała się krytycznie trzymanemu ubraniu.
- Jestem! - Uśmiechnęła się. - Chodź, chodź...

***

- To teraz mów co się dzieje. - Maja, spojrzała na Jasińską, kiedy usiadły przy stoliku i pojawiły się przed nimi filiżanki kawy. - I nie rób takiej miny, przecież widzę!
- Tobie Alicja też już zdążyła poskarżyć się jaką ma niedobrą siostrę? Maksowi już nagadała.
- Beata... - Westchnęła. - Ona się po prostu o ciebie martwi. Ty byś się nie martwiła na jej miejscu?
- Ale nie o to chodzi. Od zawsze się nade mną trzęsła, pilnowała na każdym kroku. Mam tego dosyć. Chyba wiesz coś o tym? - Spojrzała Chojnackiej w oczy.
- Przesadzasz. - Pokręciła głową. - A... gdzie byłaś ostatnio?
- Przecież się domyślasz. - Uśmiechnęła się.
- U Maksa.
- U Maksa. - Przytaknęła.
- Jesteś pewna tego co robisz? - Spojrzała na nią uważnie.
- Jestem. Ja jestem. - Odwróciła wzrok.
- Beata? Co jest?
- Nic. Tylko ostatnio mam wrażenie, że mnie unika, spędza więcej czasu z Alicją niż ze mną. Teraz też! Uczą się. A tak naprawdę siedzą i się wygłupiają. A ja usłyszałam, że nie ma czasu.
- … - Przez moment milczała, a kąciki jej ust unosiły się delikatnie ku górze. - Ty jesteś zazdrosna. Beata, ty jesteś zazdrosna o własną siostrę!

***

- I tak byśmy już dzisiaj nic mądrego nie wymyślili. - Stwierdził, schodząc po schodach. - Mam nadzieję, że nie będzie się za bardzo czepiał. Wszystko co najważniejsze mamy. Chyba.
- Chyba. - Uśmiechnęła się.
- Skończyliście? - Usłyszeli nagle przed sobą głos Beaty, która właśnie odwieszała płaszcz.
- Mniej więcej. A ty gdzie byłaś? Chciałem do ciebie zajrzeć.
- To wy jeszcze pogadajcie, a ja wracam na górę. Do jutra. - Alicja uśmiechnęła się do Kellera.
- Do jutra. - Odwzajemnił uśmiech i niespodziewanie nachylając się w jej stronę, musnął jej policzek.
- Cześć. - Zmieszana odwróciła się w stronę schodów i wbiegła na górę.
Beata chciała zaraz za nią, ale w ostatniej chwili zatrzymał ją, łapiąc za rękę.
- Beata! Co się dzieje?
- Może ty mi to powiesz, co?
- O co ci chodzi? Beata... Przyjadę jutro po ciebie jak skończysz, hmm? Lecę, muszę powtórzyć anatomię jeszcze. Paa. - Pocałował ją we włosy i wyszedł z domu.
Wsiadł do samochodu i uderzył dłońmi w kierownicę. Znowu to robił.